Kino

KINO "KUJAWY" w Raciborowicach Górnych

Seanse : BRAK - z uwagi na konieczność wymiany aparatury filmowej

GODZINA SEANSÓW : brak

Opiekun kina : TERESA PRZYBYLSKA

KINO CZYNNE : od wtorku do piątku w godzinach 14.00 - 18.00 oraz w niedzielę 14.00 - 18.00

W Kinie Kujawy  znajduje się Galeria Miłosników Wsi Raciborowice, która wraz z SALĄ KINOWĄ udostępniona jest do zwiedzania - w Galerii zgromadzono archiwalne fotografie i przedmioty mieszkańców Wsi Raciborowice.

ZAPRASZAMY DO OBEJRZENIA !

Telefon : 75/ 73 89 784

 


 

AKTUALNY REPERTUAR KINA KUJAWY :

 MONOLIT                         KINO KUJAWY jest  w chwili obecnej do zwiedzania - brak w nim seansów filmowych.


 

 

Tekst Daniela Antosika z "Nowin Jeleniogórskich " nr 8 z 19 lutego2008

"OSTATNIE TAKIE KINO"

"Stoi tuż przy głównej drodze, w samym sercu Raciborowic. Centrum wiejskiego życia. Po prawej "Podgrodzianka" ze złuszczonym szyldem "Restauracja". po lewej "Aloesowa", czyli apteka. W głębi małego placyku, na niewielkim budynku, do złudzenia przypominającym punkt odbioru mleka, lśnią czerwoniutkie litery : "KINO KUJAWY".

"Podgrodzianka" tętni piwnym pulsem codziennie. Drzwi do "Aloesowej" i wiejskiego sklepiku co rusz pracują na zawiasach. Kino "Kujawy" otwiera swoje podwoje dziś zazwyczaj raz w tygodniu. Seanse są w niedziele.

Seanse w wiejskim kinie odbywają się nieustannie od 58 lat! Dokładnie od 1 maja 1950 roku. Była tylko jedna przerwa. Trwała miesiąc, gdy w 1970 wymieniono aparaturę projekcyjną. Ponad pół wieku filmy w Raciborowicach wyświetla Sławomir Piechocki. Wszyscy wkoło podkreślają, że kino "Kujawy" działa tylko i wyłącznie dzięki niemu.

Raciborowice to spora wieś, jakieś 2,5 tyś. mieszkańców. W kinie jest 139 foteli, wielki ekran, elektrycznie rozsuwana kurtyna, wyciemniane światła. Jest kabina projekcyjna z prawdziwego zdarzenia i kasa biletowa, i ściana na plakaty, i toalety. Tyle, że wszystko w mikrosali. No i w jak najlepszym stanie. Budynek zadbany, czysty.

Kiedyś ruch był tu ogromny. Na seanse przychodziło mnóstwo ludzi. Ekipa kina z przenośnym projektorem objeżdżała też okoliczne miejscowości. Najpierw pakowali sprzęt na furmankę. Później było już do auta. Przez długie lata o kino w Raciborowicach dbała miejscowa cementownia. Później ten sam zespół kinematograficzny obsługiwał też działające w pobliżu Zakłady Górnicze "Konrad". Było co robić i komu pokazywać filmy.

Teraz na seanse przychodzi kilka, kilkanaście osób. Czasami jest film i na sali ani jednego widza. Pan Sławek trochę poczeka, bo może jednak ktoś przyjdzie, trochę pokręci się, ogarnie trochę kabinę projekcyjną i idzie do domu. Następnym razem przyjdą.

- Ludzie zwyczajnie pieniędzy nie mają na bilety - kiwa głową po chwili zastanowienia. - Widać, że biedni i nie starcza im na życie, a co dopiero na bilety. Chodziliby częściej do kina, gdyby było ich na to stać. Najczęściej mamy teraz bilety po 10 złotych, ale czasami robimy trochę tańsze i wtedy zaraz jest więcej ludzi, dzieciaki przychodzą. Była cementownia, było życie. 600 ludzi tam pracowało. Było dla kogo robić kulturę. Teraz po cementowni nie ma już śladu.

Ale kino zostało. Gospodarze okolicy nieustannie o nie dbają. Choć dziś na filmy chodzi mało kto, każdy zapytany w okolicy mówi z przekonaniem, że kino w Raciborowicach było zawsze i nadal być powinno.

Kujawy pod Bolesławcem.

Konia z rzędem temu, kto teraz przypomni sobie dlaczego to akurat kino nazywa się " Kujawy". Nawet Pan Sławek nie ma pewności skąd ta nazwa : - Wprawdzie ja urodziłem się na Kujawach w Janikowie, tam skąd te siostry syjamskie, co arabski książę zapłacił za ich rozdzielenie, ale to nie z mojego powodu zrobili te "Kujawy" !  Bo wtedy kiedy to imię nadawali, to mnie akurat przez jakiś czas nie było. O nazwach  decydował wtedy Okręgowy Zarząd Kin. I widać jakiś dyrektor miał sentyment do Kujaw.

Dlaczego " Kujawy"? ... Nie mam pewności, ale prawdopodobnie pierwszy operator, co przyjeżdżał do Raciborowic jeszcze z kinem objazdowym, nazywał się Kujawa i to na jego cześć zrobili Kino "Kujawy". Chodziło o człowieka - przekonuje wójt gminy Warta Bolesławiecka Mirosław Haniszewski, która utrzymuje teraz kino. A wójt wie, co mówi, bo przecież sam pochodzi z Raciborowic. Tutaj się wychowywał, no i przez lata chodził tu na filmy.

Sławomir Piechockito jest we wsi ktoś. Znają go wszyscy i szanują. Z podziwem mówią o tym jego kinie. Bo we wsi powiadają, że to kino pana Sławka. Może kiedyś było czyjeś tam, teraz jest we władaniu Gminnego Centrum Kultury, ale tu na miejscukino to pan Sławek- żywa historia, przeszłość i teraźniejszość.

Gospodarza kina "Kujawy" znaleźć można bez trudu. Każdy spotkany przechodzień wskazuje drogę do starego domu na górce. Wielka, wielorodzinna chałupa z baterią pordzewiałych anten satelitarnych na ścianie. Do drzwi pana Sławka prowadzi mnie uśmiechnięta sąsiadka.

Pan Sławek akurat trochę przeziębiony, ale o kinie opowiadaz radością : - Drugiego takiego kina jak nasze, to już chyba nigdzie nie ma. A i tego pewnie by nie było, gdyby gmina nie dopłacała. Na biletach nie da się zarobić. 

Żywa istota.

Ma 78 lat, choć nikt nie dałby mu tyle, patrząc, jak dziarsko biega po mieszkaniu. Oko stracił jeszcze podczas wojny. Miał wtedy 14 lat. Nie wie, co dokładnie się stało. Pamięta tylko, że jakiś był jakiś. A potem już tylko strasznie pokiereszowaną twarz. Do dziś wścieka się, że nie dostał żadnego odszkodowania. Starał się , ale usłyszał, że skoro pracuje w dwóch zakładach, to świetnie daje sobie radę i mu się nie należy. - Szkoda gadać ... Dali mi pod opiekę kino, bo byłem kierownikiem świetlicy. Przez lata pracowałem na różnych stanowiskach. Ale zawsze na pierwszą zmianę. Popołudnia i wieczory miałem wolne, więc mogłem pracować w kinie. I tak już zostało. 58 lat wyświetlam filmy.

Rodzina pana Sławka pochodzi z Gdyni. Gdy wybuchła II wojna światowa, jego matka nie chciała podpisać papieru, że ma niemieckie pochodzenie, więc całą rodzinę wysiedlili do generalnej Guberni, pod Siedlce. Tam w Soku Lackim stał obok radzieckiego kinooperatora, który w szkole wyświetlał film o Majdanku zaraz po wyzwoleniu. Tak zaraził się kinem.

Kilkadziesiąt lat spędzonych przy projektorach w Raciborowicach zlewa mu się w jedną całość. Trudno mu przywołać jakieś szczególne wydarzenia, czy nawet ulubione filmy, aktorów, reżyserów. Nie pamięta jakichś szczególnie burzliwych romansów, czy awantur, które wybuchały pod ekranem. - Spokojnie zawsze było. Wiadomo, co ludzie robią w kinie ... Jak trzeba , to się całują, ale i siedzą spokojnie. A i ja nie patrzę ... Ile dokładnie wyświetlił filmów, ile godzin spędził w kinie ? Nie ma pojęcia. Mnóstwo. Nigdy nie liczył. - Tyle tego było, że już nie pamiętam... Uwielbiałem Fernandela, Luisa de Funesa, Flipa i Flapa. Wszystkie filmy były kiedyś dobre. A te stare – najlepsze. Kiedyś mieliśmy filmy ruskie, teraz amerykańskie. Zachód zastąpił wschód. Ale czy to dobrze, nie jestem pewien. Kiedyś filmy były znacznie lepsze. Wiadomo było o co chodzi. Jak komedia, to do śmiechu, jak dramat, to do płaczu, jak horror – do strachu. A teraz ?! Przysyłają fil, na plakacie napisane, że komedia, ale nie wiadomo, w jakim miejscu się śmiać... Po chwili wraca jedno konkretne wspomnienie : - W latach pięćdziesiątych był taki radziecki film „Cyrk”. Grali Kadacznikow i Lubow Orłowa. To był film. Puszczałem go sobie też, jak nikogo nie było w sali...

Ekskluzywna posiadłość.

 

Kto kiedyś chodził do kina ? Wszyscy. Chociaż zawsze najwięcej było młodzieży. Kto przychodzi teraz ? Tylko młodzi. Kiedyś ludzie oglądali wszystko, co było. Teraz grymaszą. Największe tłumy, jakich sięga pamięcią pan Sławek, przychodziły na „Wejście Smoka” z Brucem Lee. Później sporo ludzi było na filmach o papieżu. Nawet i 40 osób na sali. Ale ostatnio też już nie. Na „Katyniu” było sześciu ludzi. Lepiej jest z filmami dla dzieci. Wiadomo, że jak jest coś dla szkoły, jest i frekwencja.

Filmy do Raciborowic trafiają z oficjalnej dystrybucji prowadzonej przez wrocławską Instytucję”Odra Film”. - Dostaję paczki z kina „Wenus” z Zielonej Góry. Moglibyśmy pokazywać premiery. Myśleliśmy o tym z dyrektorem Centrum Kultury. Ale nowiutkie filmy są dla nas za drogie. Pokazujemy więc to, co nam przyślą. Kiedyś razem z Polką Kroniką Filmową, a teraz razem z reklamami ...

Kino w Raciborowicach trwa dzięki panu Sławkowi, no i dobrodziejstwu gminy. Nie bez znaczenia jest tu pewnie sentyment wójta, który też, póki co, nie wyobraża sobie gminy bez tego kina. Roczne utrzymanie kina „Kujawy” nie kosztuje zbyt wiele. Dołożyć trzeba jakieś 10 tyś, zł. Trzeba szanować człowieka, więc i pan Sławek nie może pracować za darmo. W kinie zostawił serce i teraz dorabia sobie parę groszy do emerytury.

Wójt Haniszewski bez ogródek przyznaje, że kino to ekskluzywna posiadłość Raciborowic. - Będziemy je utrzymywać. Przede wszystkim z myślą o dzieciakach i filmach dla szkół. Dopóki takie będą, będziemy je pokazywać.

Pan Sławek wciąż jeździ po wsi i rozwiesza afisze. Sam nie wie jednak, jak długo jeszcze. - Roboty sporo, sił jeszcze nie brakuje, ale jak długo ? Może to już ostatni rok tego kina ? ... Kiedyś miałem na praktykach i dziesięciu, którzy przyuczali się zawodu, a teraz nie ma chętnych. Kto te filmy będzie puszczał jak ja umrę ? ...

Póki co, kinowy seans pana Sławka trwa. W tym tygodniu na afiszu „Pana Magorium cudowne emporium „ z Dustinem Hoffmanem i Natalie Portman. Kino „Kujawy” zaprasza na „podróż w głąb dziecięcych marzeń” . Bilety po 7 i 6 zł. Wstęp bez ograniczeń wiekowych."

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Desmedia